Wiersz mojego "wspólnika"
łzami po wargach spływającymi
a szarpanymi rozgrzanymi do czerwoności strunami
Nie płacz już
To z chaosu, nie piasku powstałeś
a przez piach do chaosu powrócisz
Po szynach nienawiści i niezrozumienia
w pąkach róż skropionych nie deszczem
lecz słonymi łzami
W jednej z nich Ty
...między ściśniętymi z bólu powiekami

Między ściśniętymi z rozkoszy półdupkami
zanurzam się rozgrzany do czerwoności
głębiej i głębiej do utraty tchu.
W objęciach miłości sklejeni potem
Nie myślimy o łzach nie myślimy o niczym
Jest dobrze
między ściśniętymi z rozkoszy półdupkami.
Zmień wspólnika bo ten jakiś płaczliwy
bardziej potrzebuje mamusi niż wspólniczki.
Krakowa podobno tez nikt od razu nie zbudowal?
Ma czas.?
Mam na imię Wojtek, też mam 12 lat i chętnie się z Tobą spotkam.